>Dlatego tez nie musicie mnie od razu tyrac , to ze jestem zielony to nie
>oznacza ze ograniczony.
Ty sie ciesz, ze nie odezwal sie jeszcze Colok, bo bys zrezygnowal ze
szkolenia. A poza tym to i tak Ci sie upieklo, bo ja to musialem stawiac
browar Elektrykowi, zeby z niego cos wogole wydusic. A taki styl jest typowy
dla tej braci i sam szybko zaczniesz tak nadawac. Poczekaj, az zrobisz
"L"-ke. I miej poczucie humoru. Tu nie ma "normalnych", tu sa "normalni
inaczej". Moze wlasnie ze wzgledu na TE przezycia. Sam zobaczysz.
Ze spadakami ogolnie jest tak, ze sa dobrane powierzchnia do ciezaru i nie
wiem, ale gdzie slyszales o tym zbyt wolnym otwieraniu? Co to znaczy, ze
"pisza wszedzie?" Para-zapas (tzw. paczke, albo Sysytem Ratowniczy - SR)
wyrzucasz w pokrowcu, ten po naprezeniu linek otwiera sie, a dalej jest buch
i po zabawie. No chyba, ze wozisz ze soba taki duzy od czolgu. Nie widze
roznicy w otwieraniu wiekszych i mniejszych, co zreszta mialem kiedys okazje
sprawdzic pare razy. Budowa czaszy jest optymalizowana pod katem szybkosci
otwarcia. Owszem, BARDZO DUZE roznice w czasie otwarcia sa przy
nieprzekladanym zapasie. Ten moze sie wogole nie otworzyc (np. hmmm...na
mistrzostwach Polski). Kazdy producent daje 6-miesieczna gwarancje na
niezawodnosc. Zapas powinien byc wietrzony 24-48 godzin i powtornie zlozony
co pol roku. Na dodatek widzialem z Dynamitem juz pare patentow z
pokrowcami, dzieki czemu
pilot moze sie tylko modlic. W Kakolewie ktos dal
taki zapas do przelozenia, ze za glowe sie zlapalismy (Dynamit tez duzo
skakal ze spadakiem i niejedno widzial). Niektore pokrowce sa zapinane
petla z linki (to sie nie otworzy!) zamiast z gumki, ktora jak nie pusci, to
najwyzej peknie, ale otworzy pokrowiec. Tak wogole, to paka wypuszczona z
reki musi sie sama otworzyc bez pomocy. Jak nie, to dupa a nie SR. A
dopelnieniem sa zawleczki pokrowcow, ale o tym w ostatnim numerze PLAR.
Najlepsze sa chyba te aluminiowe, albo z bialego tworzywa jak zylka
(zapomnialem nazwy)
Jezeli chodzi o lamanie nog, to graniczna predkoscia bezpiecznego opadania
jest 5-6 m/s. Powyzej to faktycznie: reka, noga mozg na scianie...:)))
Ogladalem kasete z treningu bezpieczenstwa, na ktorej sa akcje z zapasami.
Jest pilot, ktory rzuca pake POD SIEBIE. Ta nie zdazyla sie otworzyc i gosc
przyrznal w wode. Inny rzuca za poxno - czasza napelnia sie w chwili
wodowania. To jest bardziej istotne od powierzchni czaszy. Np. Dynamit
wiesza uczniow w uprzezy, robi im karuzele i kaze rzucac pake. Widzialem
skoczka, ktory rozdarl kombinezon do krwi szukajac uchwytu. Akurat zmienil
typ spadaka, a ten mial inna uprzaz...W czasie "paniki" nie ma czasu na
myslenie - sa odruchy.
Na koniec - dwa zapasy, no coz, mozna, ale szybciej sie zabijesz, gdy to
wszystko sie splacze. Po otwarciu zapasu paralotnia nie zwisa POD pilotem a
jest czesciowo napelniona i krazy w okolicach czaszy zapasu i teraz tylko by
brakowalo jeszcze jednej. Jeden SR w zupelnosci wystarczy, byleby go uzyc z
glowa i w odpowiednim czasie.
No dobra - akurat mam "dyzur" w pracy i troche czasu na skrobanie, ale juz
styka. Mam nadzieje, ze kolega teraz poczuje sie lepiej.
Pozdro
Gmeracz
=================================================
Strona Polskich Modelarzy: http://www.modelarstwo.n.pl
Strona Polskich Paralotniarzy: http://www.paralotnie.atomnet.pl
=================================================